Dzień bez dnia
9:37 AMDziś poniedziałek..ta nie lubię poniedziałków, to był dzień ,w którym musiałam nauczyć się zdań z języka niemieckiego..przez cały weekend się uczyłam licząc jeszcze lekcje.
Pierwsza lekcja:
Ehh! nie chce widzieć tych uśmiechniętych twarzy!
Druga lekcja:
Jeszcze ujdzie..
Myśle nad problemami które kiedyś miałam..
Trzecia lekcja:
Mam dosyć ciągłego uśmiechania się!
To boli..
Czwarta lekcja:
Jak nigdy brzydziłam się przytulić kolegę ale coś mnie zmusiło..czułam wszystko przez co on przechodzi.
Piąta lekcja:
Tracę zmysły i tęsknie za pewną osobą, która narobiła mi dużo krzywdy..
Jeszcze ten cholerny obiad! Nie chce jeść!
Szósta lekcja:
Może jeszcze się poduczę z Niemca
w tym czasie przestanę myślec o czymkolwiek..
Siódma lekcja:
Idę zdawać..czuję pustkę,wszystkiego zapominam,głowa boli lecz..
zdałam z ulgą..
Idąc do domu, myślałam na sensem swojego istnienia, czy naprawdę już staje się bezsilną i bezduszną osobą?
To wszystko mnie męczy..czasami mam ochotę zapaść się pod ziemię i zostać tam już do końca.
Ja mykam moje małe duszyczki :* :c
Trzymajcie się ciepło 🎶

0 Komentarzy